W drugim dniu Warszawskich Targów Książki rozmawiano o roli kameralnych księgarni w budowaniu i spajaniu społeczności lokalnych.

Spotkanie z udziałem Pauliny Bandury (Księgarnia pod Globusem), Małgorzaty Narożnej (FiKa), Anny Król (Big Book Cafe), Łukasza Zycha (Najlepsza Księgarnia) i Romana Chymkowskiego (Instytut Kultury Polskiej UW) i Łukasz Zych prowadziła Anna Karczewska (Książki Kupuję Kameralnie).

Księgarki i księgarz z Krakowa, Szczecina i Warszawy dzielili się swoimi doświadczeniami, opowiadali o tym, w jaki sposób dbają o społeczności lokalne, jak budują wokół siebie kręgi przyjaciół i klientów. Mówili także o tym, w jaki sposób radzą sobie na niełatwym rynku książki.

– Wychowujemy sobie czytelników – to jest naszym nadrzędnym celem, organizujemy w księgarni ciekawe warsztaty dla dzieci i liczymy na to, że będą przychodzić do nas przychodzić również gdy już będą starsze – mówiła Paulina Bandura. Zwróciła również uwagę, że oferta kierowana do współczesnej młodzieży powinna podążać za jej potrzebami i wiedzą, bo oni, dzięki nowoczesnym technologiom, wiedzą dużo więcej o świecie niż my, kiedy byliśmy w ich wieku.

Z kolei Łukasz Zych, który w czasie pandemii otworzył księgarnię na warszawskim Żoliborzu, podkreślił, że trzeba dużo uwagi przykładać do oferty, starać się, by była atrakcyjna, ciekawa, przyciągała uwagę. – W księgarniach nie powinno być za dużo książek. Książki u mnie stoją okładkami do klienta, one do niego „mówią”. W księgarni ma być miło, ma ona zachwycać i sprawiać, że chce się do niej wracać.

I podkreślił: – Trzeba kochać książki, wierzyć w nie, ale przede wszystkim trzeba być sprzedawcą. Trzeba umieć je dobierać, ustawiać, rotować.

Anna Król również stawia na przemyślaną ofertę. – My działamy trochę inaczej z punktu widzenia handlowego, bo jesteśmy fundacją. Nie kierujemy się zyskiem, ale skupiamy się na organizacji wydarzeń. Sprzedajemy książki w pełnej cenie okładkowej, nie udzielamy rabatów. Tłumaczymy naszym klientom, z czego to wynika, że część pieniędzy zostaje w naszej fundacji, aby moglibyśmy przeznaczyć je na cele kulturalne. Dodatkowo coraz więcej osób kupuje u nas online. Jest coraz więcej osób, którzy płacą pełną cenę książki i wiedzą, czemu to robią. Według mnie to pewien rodzaj edukacji obywatelskiej – pokazuje, że twój wpływ na obieg kultury jest istotny. Oczywiście, to jest praca bardzo powolna. Ale zwłaszcza wśród osób 20+ jest zainteresowanie uczestnictwa w tego typu aktywnościach.